niedopasowana

przekichane

dodane: 2010-04-20 20:16:31 ostatnia zmiana: 2010-05-21 00:11:45
Nie musze wszystkich kochać. Nikt nie musi wszystkich kochać, ale fakt, że nie dąży pewnych osób sympatia to jeszcze nie grzech, ale gdy kogoś tak nie cierpisz, że przechodząc obok niego masz ochotę rzucić na niego w tym przypadku na nią i ja rozszarpać a ta wyniosłość w ręcz jest płachta na byka. Myślę, że i ona ta sama wrogość pała do mnie najlepsze, że zaczęło się już tak jawnie, w momencje może trochę nie fortunnej uwagi na temat jej faceta. Potem już zrozumiałam jak wysoko nos zadarty ma dziewczyna. no dobrze załatwiła mi prace ale to było pół roku temu. Potem miałam rozmowę jeszcze na ten temat z samą  kierowniczką, która ta moją koleżankę troszeczkę przy mnie zgnoiła a raczej jej wysoka samoocenę. Poczułam się lepiej, ale to tylko na krótki czas dało mi odwagę. Omijam raczej nasz dział i do razu siadam gdzieś na firmie na słuchawkach. Zawsze przy niej czułam się nieswojo. Nie mam nic do niej teraz nawet bardziej mam do niej dystans niż wcześniej. Trzeba wiedzieć ze znamy się od zawsze no może fakt, iż jest lekko starsza. Dziś pracując w tej samej firmie, co ona czuje, że jestem tu gościem dziewczyna, z która weszłam w jako taka koozystecje też jest sercem za nią. To trochę stresujące. i jeszcze jakoś nagle zaczęła interesować się pracą Ewy czyli też moją bo ja Ewę zastępuje . Obie czasem robimy małe prze kręty żeby się liczby się zgadzały, ale znając życie mi się dostanie.  Mam nadzieje, że to tylko tak jest podczas nie obecności naszej kierowniczki. Nie można, pracować normalnie, gdy ci patrzą na ręce. Jestem dziwaczka sama do siebie ostatnio gadam, co mnie sama też zaczyna niepokoić. Nie dość, że w domu drążą to jeszcze w pracy. Gdy był skopuj w pracy to czułam siłę do życia, bo przynamniej w jednym się układało. Mam w pewnym stopniu wsparcie w piotrze i staram się to wsparcie wykorzystywać na tyle na ile on pozwala. Ale mimo wszystko bardzie by mi zależało na wsparciu rodziny mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Nikt nie odczuwa tak jak ja. Chciałabym się przytulić do mojego Piotrusia i nie myśleć o tym jebanym życiu. Ja wiem, że to wszystko nie polega tylko na czułościach i się właśnie boje, że te całe inne rzeczy wszystko spieprzą. Chce mi się ryczeć


artystka91
2010-07-02 18:44:50
słuchaj siostra nie załamuj się u mnie jest w tej chwili tak samo. więc wiem coś na ten temat. Ja bynajmniej wygarnęłam wszystko rodzicom co myślę bo zaczęli tak samo mnie traktować. ale po rozmowie trochę się zmieniło. Grunt że masz oparcie
 
lissa
2010-04-21 18:25:23
Czuję sie czasami podobnie jak Ty - niedopasowana... i też boję się, że problemy z pracą (jej brakiem), moja niska samoocena negatywnie wpłyną na mój związek... ale kocha się przecież nie za coś, ale pomimo wszystko. Najważniejsze, że kocham
 
 
Dodaj komentarz
nick
e-mail
treść
 
Blogi
x