|
Nie musze wszystkich kochać. Nikt nie musi wszystkich
kochać, ale fakt, że nie dąży pewnych osób sympatia to jeszcze nie grzech, ale
gdy kogoś tak nie cierpisz, że przechodząc obok niego masz ochotę rzucić na
niego w tym przypadku na nią i ja rozszarpać a ta wyniosłość w ręcz jest
płachta na byka. Myślę, że i ona ta sama wrogość pała do mnie najlepsze, że zaczęło
się już tak jawnie, w momencje może trochę nie fortunnej uwagi na temat jej
faceta. Potem już zrozumiałam jak wysoko nos zadarty ma dziewczyna. no dobrze
załatwiła mi prace ale to było pół roku temu. Potem miałam rozmowę jeszcze na
ten temat z samą kierowniczką, która ta moją koleżankę troszeczkę przy
mnie zgnoiła a raczej jej wysoka samoocenę. Poczułam się lepiej, ale to tylko
na krótki czas dało mi odwagę. Omijam raczej nasz dział i do razu siadam gdzieś
na firmie na słuchawkach. Zawsze przy niej czułam się nieswojo. Nie mam nic do
niej teraz nawet bardziej mam do niej dystans niż wcześniej. Trzeba wiedzieć ze
znamy się od zawsze no może fakt, iż jest lekko starsza. Dziś pracując w tej
samej firmie, co ona czuje, że jestem tu gościem dziewczyna, z która weszłam w
jako taka koozystecje też jest sercem za nią. To trochę stresujące. i jeszcze jakoś
nagle zaczęła interesować się pracą Ewy czyli też moją bo ja Ewę zastępuje . Obie
czasem robimy małe prze kręty żeby się liczby się zgadzały, ale znając życie mi
się dostanie. Mam nadzieje, że to tylko tak jest podczas nie obecności
naszej kierowniczki. Nie można, pracować normalnie, gdy ci patrzą na ręce. Jestem
dziwaczka sama do siebie ostatnio gadam, co mnie sama też zaczyna niepokoić. Nie
dość, że w domu drążą to jeszcze w pracy. Gdy był skopuj w pracy to czułam siłę
do życia, bo przynamniej w jednym się układało. Mam w pewnym stopniu wsparcie w
piotrze i staram się to wsparcie wykorzystywać na tyle na ile on pozwala. Ale
mimo wszystko bardzie by mi zależało na wsparciu rodziny mam wrażenie, że nikt
mnie nie rozumie. Nikt nie odczuwa tak jak ja. Chciałabym się przytulić do
mojego Piotrusia i nie myśleć o tym jebanym życiu. Ja wiem, że to wszystko nie
polega tylko na czułościach i się właśnie boje, że te całe inne rzeczy wszystko
spieprzą. Chce mi się ryczeć artystka91
2010-07-02 18:44:50
słuchaj siostra nie załamuj się u mnie jest w tej chwili tak samo. więc wiem coś na ten temat. Ja bynajmniej wygarnęłam wszystko rodzicom co myślę bo zaczęli tak samo mnie traktować. ale po rozmowie trochę się zmieniło. Grunt że masz oparcie
lissa
2010-04-21 18:25:23
Czuję sie czasami podobnie jak Ty - niedopasowana... i też boję się, że problemy z pracą (jej brakiem), moja niska samoocena negatywnie wpłyną na mój związek... ale kocha się przecież nie za coś, ale pomimo wszystko. Najważniejsze, że kocham
Dodaj komentarz
|
|